statystyka



Dodatki na bloga
poniedziałek, 27 lipca 2009

Wymyslilam sobie co zrobic z obrazkiem z przerobionych skrzydelek, no i wymodzilam z boku koliberka, ktorego przekombinowalam z ksiazki Helen M. Stevens - The World of Embroidery. Piekne tam sa hafty, do takich to ho ho, a na razie tak dla zabawy (w dodatku na aidzie a nie na lnie :P ) wyjszlo mi takie cos. Brakuje mu jednego skrzydelka ale sie dorobi za jakis czas, mysle :)

    

Nie moge sie doczekac jutrzejszych zajec z "tancow". Pierwsza lekcja byla extra! jest nas 12 dziewczyn w grupie i mamy przemila instruktorke. Cwiczymy w grupach 4-osobowych i tak jest akurat. Wybawilysmy sie niezle, a przy tym jak sie okazalo naprawde zmusilysmy nasze miesnie do wysilku (czyli cel osiagniety) bo ja przez lepsza czesc tygodnia mialam masakryczne zakwasy w ramionach i plecach :) zaliczylam dwa male siniaki na kolanach i jeden duzy na podudziu, ale co tam :) i tak moje przedramiona nie otarly sie tak jak reszty dziewczyn. :)

Strasznie ciekawa jestem czego to my sie jutro nauczymy. Z tego co powiedzialy moje obie kolezanki, ktore razem ze mna sie zapisaly, to one tez sie doczekac nie moga :)

Ide mieszac placek z kruchego ciasta ze sliwkami, niech mi pozazdroszcza troche sasiedzi zapachow z kuchni:)

wtorek, 21 lipca 2009

W kuferku u Loreny do wylosowania cudne prezenty z okazji rocznicy bloga. Zapisy trwają do 31 lipca, losowanie 1.08.

Mala przerwa w blogowaniu nastapila, ale ciagle tu jestem. Czas bylo wprowadzic zmiany w zycie o ktorych rozmowy toczyly sie jak w zakletym kole; rozmow bylo wiele i jakos ciagle wszystko wracalo wstecz do punktu wyjscia.

Po cichych dniach nastapil przelom, nastapil okres powszechnego rozwoju osobistego. Po ostatniej dlugiej rozmowie zidentyfikowane zostaly przyczyny pewnych zachowan, ktore prowadzily do powstawania nowych i powtrzania sie starych problemow miedzy nami. Potykalismy sie o niedomowienia, ktorych ilosc narastala ciagle; ze wzgledu na nasze osobowosci, tak podobne pod wzgledem zamykania w sobie roznych mysli i kotlowania ich w glowach az do czasu "wybuchu" i znowu trzeba bylo zbierac kawaleczki i odbudowywac wszystko na nowo.

Na pierwszy ogien poszla "przejrzystosc" i Cheri pokazal mi swoj tajemny blog, ktory powstal gdy ja wyjechalam do rodzicow, tym sposobem, ze tak powiem wpuscil mnie do swojej glowy..

Potem wizerunki jakie prezentowalismy na zewnatrz. W moim przypadku brak motywacji do staran zeby wygladac jak najlepiej to malo powiedziane, w zwiazku z tym nie czulam sie kobieta i spowodowalo to takze ze i on przestal mnie tak postrzegac. Rozwiazaniem byly drobne zakupy i od tamtej pory swiadomie staram sie wygladac swietnie, bo wiem ze mam potencjal i chce go wreszcie wykorzystac. Mam dosc szarych i ponurych mysli ze nie moge wygladac lepiej, i tylko sie skarzyc na siebie... Koniec z tym, sukienki wyszly z szafy i znow czuje sie kobieta a nie rozpaprana nastolatka. Moje pojecie o sobie zmienilo sie znacznie to co o mnie mysle jest nareszcie pozytywne. Dosc!-mowie myslom gdzie wciskalam sie sama w najciemniejszy kat, powtarzajac sobie ze nie jestem tego warta, za nie moge byc swietna w tym czy w tym, wszystko w barwach strasznie niskiej samooceny. Jedyne co chce teraz nosic to bardziej kobiece rzeczy zamiast dzinsow i rozciagnietego swetra. Czuje sie jakbym na nowo znalazla siebie i czuje sie z tym swietnie! dzisiaj w droge na pierwsza lekcje tanca na ktore sie zapisalam tez wyjde czujac sie dobrze we wlasnej skorze, a ze wzgledu na to jakie to zajecia, moja samoocena i swiadomosc mojego ciala przeniesie sie na nowy poziom.

Moja niechec do silowni tez sie zmienila na nowe podejscie, musze sie tylko zmotywowac, ale od dzis, przez nastepne kilka tygodni zapewnilam sobie regularne cwiczenia i juz sie z tego ciesze. Nawet przyzalam sie mamie gdziez to ja sie zapisalam i reakcja byla pozytywna. W Polsce, nawet po polsku brzmi mi to strasznie, ale tutaj to nowa moda, dziewczyny i kobiety jakos nudza sie na silowni, ja wliczona, i w zwiazku z tym z dwoma innymi kolezankami dzisiaj idziemy na lekcje. (nie napisalam jakie, ale to cos ciekawego, w Polsce bardzo tabu, a tu u nas nowa moda, ale jezeli obejrzycie ten klip z youtube to zobaczycie ze nic "brzydkiego".

Poza tym szokiem jest to ze Cheri przekonal mnie do spiewania i teraz trenujemu dwie piosenki w duecie na pianino i gitare (nasze instrumenty), i idzie nam naprawde niezle :) ja sama widze ze zrobilam ogromne postepy :) tak wiec, kolejny przelom.

Do pokonania jest moj sposob mowienia, mowie bardzo szybko, za szybko, bardzi wysoko, prawie piskliwym glosem, szczegolnie jak sie podekscytuje i zauwayzlam ze ludzie mnie nie sluchala, traca zainteresowanie bardzo szybko, rozpraszaja sie  i gdy jakis halas np. przerwie mi w polowie zdania, nikt mnie pyta: "to mowilas, ze.."... Zmienia sie wtedy temat a ja czuje sie jak sh*t. Czego nauczylam sie teraz to ze sposob w jaki mowimy to nie tylko: "juz tak mam". Tempo, ton glosu, wysokosc tonu, rytm i wariacja melodii glosu moze zmienic sposob w jaki odbieraja nas inni. Nowa swiadomosc tego co sie dzieje kiedy ja cos komus opowiadam pomaga mi dokonac kolejnego jeszcze przelomu i pozwoli mi wreszcie zaczac wywierac wrazenie takie jakie ja chce wywrzec na ludziach.

Jest jeszcze tyle do nauczenia sie i ja wiem ze moge i potrafie byc i miec kim i co chce. I co najwazniejsze wykorzystac caly ten potencjal ktory zgnieciony tak sie marnowal.

milego dnia wszystkiem. O, prosze.. nawet sloneczko wyszlo zza chmur deszczowych za oknem :)

Inne postepy to takie, ze wreszcie poszlismy do konsulatu RP i sciagamy moj akt urodzenia, potem bedziemy mogli sciagnac zaswiadczenie o zdolnosci do podjecia malzenstwa, czy jak to sie tam nazywa no i zaczynamy kolekcje papierow do "pacs" czyli zalegalizowanie zwiazku wedle prawa francuskiego, no a potem do slubu :) no i nowy paszport bedziem wyrabiac, taki nowy z odciskami palcow, bo jak sie ma taki to o wize do Kanady sie nie trzeba starac (jezeli wyjazd jest turystyczny i do 30 dni), a ze ja mam jeszcze 5 lat waznosci na moim paszporcie to za kazdy rok daja mi znizke za kazdy rok pozostaly przy wyrabianiu nowego paszportu :) kola w ruch! :)

 

 

 

12:33, kreatywka86 , zycie/life
Link Komentarze (1) »
piątek, 10 lipca 2009

Ale ten czas leci, we wtorek wieczorem wrocilam, a dzis juz piatek.

W piatek rano tydzien temu wrzucilam ciuchy do walizki i wyszlam, zapakowalam sie w autobus i pojechalam do rodzicow. Potrzebne mi bylo kilka przespanych spokojnie nocy. Ciche dni mnie rozdarly na pol, tak mi bylo zle...

Ale teraz juz jest dobrze, dluga rozmowa odbyla sie wczoraj, nasluchalam sie znowu, naplakalam... ale juz jest dobrze. Teraz jest kilka rzeczy ktore musze w sobie "naprawic" i "poprawic", bo te kilka miesiecy spedzonych w domu wylazly z worka i odbily sie negatywnie na atmosferze w naszym domku..

Musze sie zebrac i pojechac do miasta, ale zanim to, pogrzebie jeszcze za kursami tanca no i mialam isc na silownie, ale wcielo mi rozklad no i nie wiem...... no i sie znalazl ;) podly rozklad! no i teraz musze ruszyc tylek i isc sie powysilac troche...

Zmiana planow w takim razie, najpierw na zajecia w silowni na 12.00 a potem do miasta. Moj nie-rozsadek juz wymysla wymowi zeby nie isc, ale nie dam sie.

Chaotyczna ta notka strasznie, ale coz.

Na froncie krzyzykowym zaniedbane hafciki. Zrobilam cos, ze tak powiem "wyciag" z elfickiej metryczki z World of Cross Stitching, ale chce ten element wykorzystac inaczej jakos. Pierwszy raz ozdabialam haft koralikami, oj przydala sie chuda igielka Cheri. No i nie wiem co z tym dalej poczac.

Ma ktos moze jakis genialny pomysl? :) bo jak zrobie sama ramke i przerobie na kartke to jakos sucho bedzie..