statystyka



Dodatki na bloga
poniedziałek, 11 maja 2009
 zeby bylo chronologicznie, czekam na zdjecie mojego wyczynu haftowanego numer 2 . bedzie dodane wkrotce.
niedziela, 10 maja 2009

 

 

Moja przygoda z haftem krzyzykowym zaczela sie od poszukiwania idealnego prezentu dla jeszcze-wtedy-nie-przyszlej tesciowej, na pierwsze wspolnie spedzone swieta. W poszukiwaniu pomyslu bylo wyszukiwanie w google, przez google grafika i forum rozne i podluzne, ktos gdzies (jakze jak wdzieczna jestem :) ) wspomnial wlasnorecznie krzyzykami wyszywane cos - chyba byly to serwetki. Nastepnym krokiem bylo przeszukiwanie zrodel internetowych jak sie krzyzykami haftuje.

Nigdy wczesniej sie z ta technika nie spotkalam; kiedys kiedys tylko widzialam obrazek tak wykonany na scianie w pokoju kolezanki i bardzo mi sie to spodobalo- nie dosc jednak zeby sie chciec nauczyc :) Uzbrojona w podstawy wygrzebane na blogach wyruszylam w wirtualna podroz w poszukiwaniu idealnego wzoru, ach co to byla za przygoda :) Wybredna z natury ja, nie moglam sie zdecydowac. Ambicja gryzla mnie w kostke-  ten wzor zbyt banalny, ten nie wystarczajaco ladnie sie prezentujacy, a to motyw nie taki, a to kolory nie w moim guscie, a przeciez musialo to byc cos szczegolnego :)

Po jakims tygodniu szukania igly w stogu siana, natrafilam na strone: The Chart Shop. W koncu znalazlam wzor ktory mial mi splatac rece w dlugie wieczory i cale dni sobotnie i niedzielne, prez koloejne dwa i pol miesiaca. :) To jest to!- pomyslalam kiedy zobaczylam ta ptaszyne kregu bluszczu(?) i dzikiej rozy. Podeslalam kopie zdjecia mojemu jeszcze-wtedy-nie-narzeczonemu, werdykt w odpowiedzi byl czyms z rodzaju "to jest wspaniale." Ktoz lepiej zna gusta swojej mamy niz jedynak, wiec tak zmotywowana wytargalam z portfela kredyciaka i wcisnelam "kup teraz". Zaraz po tym w skrzynce odbiorczej pojawil sie moj maly pierzasty przyjaciel.

Potem juz tylko zamowic wymagane 31 kolorow DMC, aide, igly i ramke hafciarska i czekac i ze zniecierpliwienia zacierac rece :) Jakies poltorej tygodnia potem, listonosz zostawil awizo i prawie w podskokach wyruszylam na poczte odebrac paczke.

Szesnastego grudnia do pozna w nocy malowalam akryla, kombinowalam i montowalam ptaszyne w ramke, potem do walizki i tak zabralam "czerwonobrzuszka" z Irlandii na Madagaskar z przesiadka w Paryzu :) Na lotnisku w stolicy Madagaskaru jako jedynej z "dziwnym"-nie-francuskim paszportem oczywiscie musieli mi przeszukac bagaz! ach co za panika, ze wytargaja obrazek i zrujnuja niespodzianke! :) ale uff.. moje male arcydzielo przetrwalo kontrole niezauwazone i az do wieczoru wigilijnego pozostalo w tajemnicy. Hurra! nie moglam sie doczekac zeby wyciagnac haft z pod stolu po kolacj. Mialo to dla mnie o tyle wieksze wyjatkowe znaczenie ze pomimo kilku spotkan z jego rodzicami nie bylo mniedzy mna a nimi komunikacji, nie znalam francuskiego, wiec ani nic nie moglam im tak na prawde powiedziec, takze obrazek byl przelomowy. A tak prezentuje sie w domowym biurze, teraz-juz-przyszlej tesciowej we Francji.  :) 

Od prawie 4 lat ukladam rozwijam sie i ukladam sobie zycie na emigracji :) z programu au-pair trafilam do stolicy Irlandii, mialy byc 3 miesiace, potem powrot do Polski studiowac filologie angielska, ale, ale... ostalo mi sie tutaj, czas tak szybko leci... najpierw moja pierwsza praca, potem dyplom z reklamy i marketingu w tutejszym collegu, teraz juz po egzaminach drugiego roku licencjatu biznesowego. Tu poznalam kilku cudnych przyjaciol ze wszad z roznych kultur(Meksyk, Venezuela, Hiszpania, Szkocja, Francja, Niemcy, Zambia..), tu nauczono mnie pierwszych krokow salsy i tak zakochalam sie w tym tancu. W takichze okolicznosciach poznalam mojego mezczyzne, teraz juz razem 2,5 roku, od pieciu miesiecy szczesliwie zareczeni. Plany sa by w przyszlym roku o tej porze juz przeniesc sie do Francji, tam zrobic magistra i ukladac sobie reszte zycia. jeszcze musze nauczyc sie francuskiego, och bedzie z tym zabawy, kto by pomyslal... w szkole uczylam sie angielskiego i niemieckiego, potem zakochalam sie w hiszpanskim, a tu bach! :)

Zawsze lubilam miec hobby, byly ksiazki w zwariowanych ilosciach, potem gra na fortepianie, jazda konna, rower, robotki artystyczne rozne i podluzne. Byly i druty i szkice, wiersze i pisanie prozy, i nawet krotka przygoda z aparatem. Tu trafilo mnie z haftem krzyzykowym i tak sobie haftuje.

Dlaczego ten blog? Blogowalam juz kiedys, ale jakos ten kokietkowy mi przestal odpowiadac, powiedzmy ze z niego wyroslam :) drugi blog z felietonami o flircie (tak, tak bardzo to dojrzale :) ) zamienil sie potem w moje male miejsce do umieszczenia mojej prozy, ale przerwalam i to. Moje 3 rozdzialy siedza sobie grzecznie w folderze pod fotelem i czekaja kiedy dolacza do nich kolejne, takie moje niespelnione jeszcze marzenie i ambicja.

Oprocz podzelenia sie moimi robotkami krzyzykowymi na tym blogu, chce tez postarac sie utrzymac poziom mojej plynnosci naszej pieknej polskiej mowy, bo widze ze po kilku latach czytania ksiazek i ogladania filmow i telewizji w oryginale, jezyk mi sie placze czasem i gubie slowa, jak tak dalej pojdzie to co ja bede w stanie przekazac przyszlemu pokoleniu kiedys w przyszlosci, cos czuje ze jak opatentuje jezyk francuski to juz sie calkiem misz-masz zrobi :)

Tu zatem podpisuje sie pod postanowieniem ze doloze wysilku zeby pisac czysto po polsku, nie mieszac angielskich slowek, i wyszywac, wyszywac i wyszywac.. :) i rozwijac sie w kierunku przyswajania sobie nowych technik zainteresowan.

tu podpisano:

Kreatywka

 

 

20:40, kreatywka86 , zycie/life
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5